Mamy lato 1969 r., siedzisz w knajpie, powietrze wypełnia dym i refren „Let the Sunshine In”, pijesz piwo i oglądasz mecz, ten gość obok pali fajkę za fajką, coś zagaduje, wymieniacie parę uwag o sporcie i muzyce, rozmowa się klei, zahacza o kolejne tematy, on mówi coraz więcej i szybciej, słuchasz jego historii coraz uważniej i nagle Ty też jesteś TAM, czujesz gryzący posmak prochu, odór krwi i potu, mokre ubranie lepi Ci się do ciała, dłonie parzy rozgrzany metal, mdli Cię ze strachu i obrzydzenia, a ciało i głowę wypełnia bezbrzeżna panika – takie właśnie są „Depesze” Herra (Wydawnictwo Karakter): potoczysty, sugestywny kalejdoskop wojennych obrazów oddany śmiałym, barwnym, autentycznie brzmiącym językiem.

Dzika przyjemność czytania polskiego wydania to zasługa fantastycznego, krwistego, do żywego mięcha przekładu Krzysztof Majer, któremu udało się oddać zarówno hipnotyczną ekspresywność i obrazowość („The moon came up nasty and full, a fat moist piece of decadent fruit.” – „Wstał ohydny księżyc w pełni: oślizgły, tłusty owoc.”), jak i bezceremonialność czy wręcz grubiańskość narracji oryginału. Język opowieści Herra doskonale odzwierciedla realia – naszpikowany żołnierskim żargonem, wulgaryzmami, specyficznymi odzywkami i przezwiskami, a przy tym brzmiący wiarygodnie i przekonująco. Tłumaczowi doskonale udało się zachować właśnie tę naturalność – w sposób, który po pierwsze fenomenalnie brzmi po polsku (np. „bomb ’em and feed ’em” – „najpierw napalm, potem nakarm”), a po drugie nie kryguje się i nie łagodzi celowej i zamierzonej wulgarności i obcesowości („Swinging Dick” – „Chuj Rozbujnik” [sic!]).

Czytając polskie wydanie po raz drugi, raz po raz kartkowałam „Dispatches” w poszukiwaniu oryginalnego brzmienia poszczególnych fraz, wyrażeń, rymowanek, słownych gier, przekleństw, żartów. „Depesze” są pełne takich przekładowych skarbów, doskonale oddających zarówno sens, jak i rejestr oraz surrealistyczną, narkotyczną poetykę reportażu Herra. Mogłabym je wymieniać cały dzień, ale zostawię przyjemność samodzielnego odkrywania tym, którzy jeszcze nie przeczytali – koniecznie!

„Depesze”, Michael Herr, przekład Krzysztofa Majera, Wydawnictwo Karakter, 2016

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *