Żeniec. Zastrzelony i wrzucony do studni. Czytał nieodpowiednie gazety. Mleczarz. Zabrany z domu i pozbawiony życia. Dostarczał pod niewłaściwy adres. Pierwszy zginął za „wolność i demokrację”, drugi za „Boga i Ojczyznę”. Dziś, rozdzieleni jedynie ścianą krypty, leżą obok siebie w jednym mauzoleum, pośród tysięcy innych szczątków. Dla jednych to potwarz i skandal, dla drugich symbol prawdziwego pojednania.

Dolina Poległych, miejsce pochówku zabitych, w zamierzeniu miało stać się ośrodkiem kultu frankistowskich męczenników, a ostatecznie zostało arbitralnie przekształcone w pomnik narodowej [nie]zgody, do którego zaczęto przewozić ekshumowane szczątki tych, którzy stracili życie podczas wojny: falangistów i republikanów, ofiar i zabójców, żołnierzy i cywilów, duchownych i świeckich, poddanych egzekucji i poległych w walce. Dziesiątki tysięcy – nie sposób wszystkich policzyć, nie sposób zidentyfikować. Reżimowi udała się zbrodnia niemal doskonała – fizyczna eksterminacja, ale również zatarcie śladów swoich mordów, a także wypaczenie pamięci o tamtych wydarzeniach. Upłynęło niemal stulecie – nie zostało już wielu świadków, sprawców, świadectw, brak zinstytucjonalizowanego procesu sądowego, a wszystko to w imię „nierozdrapywania starych ran”.

Hiszpańska polityka historyczna to główna oś reportażu Katarzyny Kobylarczyk (tegoroczna nominacja do Nagrody im. Kapuścińskiego), którego rozliczeniowy charakter nie polega na licytacji win obu stron czy kreśleniu genezy konfliktu. Autorka skupia się na pamięci – w jej kolektywnym i osobistym wymiarze – oraz mechanizmach manipulacji faktami. Przedstawiając szereg indywidualnych historii, a także analizując metody budowania narracji przez władze, obrazuje skalę wpływu ideologii na kształtowanie zbiorowej pamięci i politycznego dyskursu na przestrzeni dziesięcioleci. Tytułowy „strup” – konsekwencja przyjmowanej przez wiele kolejnych rządów zasady „nierozdrapywania ran” – prowadzi do wypaczenia pamięci o zbrodniach i wymazania wielu ofiar z narodowej pamięci, co jest w pewnym sensie kontynuacją autokratycznej polityki. Strategia milczenia o przeszłości niesie jednocześnie inne niebezpieczeństwo: zbudowania narracji niemającej wiele wspólnego z prawdą o minionych wydarzeniach – niejako napisania historii na nowo, zgodnie z linią aktualnie dominującego stronnictwa, poprzez wznoszenie pomników i oddawanie czci symbolom bez kontekstu i głębszej interpretacji, czego wymownym i monumentalnym przykładem jest Dolina Poległych.

„Strup” to również fascynujący przegląd narzędzi polityki historycznej wykorzystywanych przez reżim Franco. Na szczególną uwagę zasługuje choćby kondukt pogrzebowy José Antonia Primo de Rivery – ten groteskowy arras to prawdziwe pomieszanie z poplątaniem: krzyże, pochodnie, czuwania, pieśni, żałobny kir haftowany palcami dziewcząt opłakujących śmierć bohatera – oprawa rodem ze średniowiecznych poematów rycerskich okraszona totalitarną propagandą. Ten starannie wyreżyserowany spektakl to tylko jeden z przywołanych w książce przykładów socjotechniki w służbie reżimu – tworzenie hagiografii na użytek dyktatury, podlewanie mitów założycielskich krwią „bohaterów i męczenników” (choćby ich jedyną „zasługą” było otrzymanie przypadkowej kuli).

Oprócz szerokiego omówienia kwestii zakresu i charakteru kolektywnej pamięci, Kobylarczyk sporo miejsca poświęca przybliżeniu anatomii dyktatury, rzucając światło na elementy stanowiące jej podglebie w kontekście sterowania instytucjami państwowymi, mediami i wymiarem sprawiedliwości – a więc wykorzystania narzędzi mających ogromny wpływ na kształtowanie pamięci zbiorowej. Pierwszy to fundament ideologiczny, budowanie podwalin nowego państwa z ciał poległych „dla sprawy”. Drugi fundament to strach – przed laicyzacją, liberalizacją, reformami, utratą wpływów, społeczną transformacją wywracającą do góry nogami stary porządek, ale też przed represjami, więzieniem, śmiercią. Wreszcie fundament gospodarczy – oparty na doskonale zorganizowanym systemie pracy więźniów politycznych (którego produktem jest choćby sama „Dolina Poległych” wzniesiona rękami nie tylko robotników, ale też odsiadujących wyroki „wrogów narodu”, w ramach reedukacji i resocjalizacji).

Dlaczego to ważna książka? Historie żeńca i mleczarza „nie skończyły się w ziemi”. Każda śmierć miała rozciągnięte w czasie następstwa – rodziny popadające w nędzę; dorastanie w cieniu milczenia o nieobecności rodziców i dziadków, którzy zniknęli bez śladu; rozpad społeczności; mordy popełniane w odwecie; wykorzystywanie szczątków jako narzędzia gry politycznej. Przykłady Bośni, Rwandy czy Kanady pozwalają wnioskować, że proces pojednania nigdy się nie kończy. Po lekturze „Strupa” odnoszę wrażenie, że w Hiszpanii jeszcze na dobre się nie rozpoczął. W czasach postprawd i powszechnej niechęci do konfrontowania się z faktami oraz rosnącej radykalizacji skrajnych poglądów, gdzie śmierć może w każdej chwili kolejny raz stać się przedmiotem inżynierii społecznej, tracąc jednocześnie swój jednostkowy, ludzki wymiar na rzecz politycznie sterowanego kultu poległych, to bardzo niepokojąca konkluzja.

„Strup. Hiszpania rozdrapuje rany”, Katarzyna Kobylarczyk, Wydawnictwo Czarne, 2019

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *