Po szybkim rzucie oka na blurby i pobieżnej lekturze jednej czy dwóch recenzji podchodziłam do „Przyjaciela” (Wydawnictwo Pauza) dość sceptycznie. Nic nowego pod słońcem – przecież portret środowiska akademickiego odbity w nieco krzywym zwierciadle, z całym jego zakłamaniem, grzeszkami i podwójnymi standardami świetnie oddał już David Lodge, a jeśli ktoś pragnie dobrze opowiedzianej, acz w gruncie rzeczy dość ckliwej historii o spacerach z psem ratujących przed utonięciem w rozpaczy, to wystarczy odpalić pierwszy sezon „After Life” na Netfliksie. Dwieście stron później wiedziałam, że przyjdzie mi to (nomen omen) odszczekać.

„Przyjaciel” nie jest „historią przyjaźni człowieka i zwierzęcia” – to tylko koncepcja, stanowiąca punkt wyjścia dla refleksji znacznie wykraczających poza ramy środowiskowe czy schemat fabularny – a stopień intertekstualności sprawia, że książka niejednokrotnie traci powieściowy charakter na rzecz eseju.

Wiele miejsca Nunez poświęca dygresjom poświęconym literaturze i pisarstwu, szkicując obraz literackiego rzemiosła ukazujący pisanie w przeróżnych wymiarach: jako pasję, terapię, pracę, powołanie, misję czy obsesję. Lekkość i łatwość, z jaką przychodzi to autorce, czyni z lektury fascynującą podróż przez epoki, style, gatunki. Czuć, że Nunez jest niekwestionowaną ekspertką w tej dziedzinie – śledzenie jej dyskursu, naszpikowanego anegdotami i licznymi cytatami oraz opatrzonego błyskotliwymi komentarzami, to ogromna przyjemność (również za sprawą przekładu Dobromiły Jankowskiej).

Wiele dzieje się również na innych poziomach. Nunez pisze o oswajaniu (nie mylić z afirmacją) samotności; o mechanizmach obrony przed bólem – spowodowanym utratą, niespełnieniem, brakiem wzajemności – poprzez wzniesienie muru tak grubego, że rozpoznanie własnych uczuć staje się niemożliwe; wreszcie o procesie ostatecznego odzyskiwania dostępu do swoich przeżyć, o samopoznaniu. Doświadczenie żałoby doskonale oddaje oszczędna narracja (rzeczowy ton, powściągliwość w operowaniu środkami wyrazu), sprawiająca wrażenie rozmyślnie przyjętego sposobu trzymania rozpaczy na wodzy – jak gdyby wszelkie odstępstwo, emocjonalne nacechowanie języka, zbytnia czułość (która jednak wciąż się narratorce wymyka i wybrzmiewa pomiędzy wierszami), miały stać się wyłomem, przez który wyleje się cały tłumiony smutek i żal – co zresztą finalnie się dzieje.

W przeciwieństwie do literackiego, nie urzekł mnie „zwierzęcy” wątek – mimo (a może właśnie z tej przyczyny) że realia psiej niedołężności i odchodzenia oraz dylematy i decyzje z tym związane znam z autopsji lepiej, niż bym chciała. Znacznie bardziej poruszyło mnie kryjące się za nim pytanie: co zrobić z nadmiarem uczuć i emocji, tęsknotą, która – niczym wielgachny dog arlekin w ciasnocie maleńkiego mieszkania – wiecznie zawadza, wypełnia przestrzeń, zmusza do przemeblowania, poszukiwania miejsca i pojemności, burzy porządek, rujnuje spokój i nie daje się upchnąć w kącie i zapomnieć? Odpowiedź brzmi: przyzwyczaić się. Oswoić. Nic więcej nie można zrobić.

Po szybkim rzucie oka na blurby i pobieżnej lekturze jednej czy dwóch recenzji podchodziłam do „Przyjaciela” dość sceptycznie. Nic nowego pod słońcem – przecież portret środowiska akademickiego odbity w nieco krzywym zwierciadle, z całym jego zakłamaniem, grzeszkami i podwójnymi standardami świetnie naszkicował już David Lodge, a jeśli ktoś pragnie dobrze opowiedzianej, acz w gruncie rzeczy dość ckliwej historii o spacerach z psem ratujących przed utonięciem w rozpaczy, to wystarczy odpalić pierwszy sezon „After Life” na Netfliksie. Dwieście stron później wiedziałam, że przyjdzie mi to (nomen omen) odszczekać.

„Przyjaciel” nie jest „historią przyjaźni człowieka i zwierzęcia” – to tylko koncepcja, stanowiąca punkt wyjścia dla refleksji znacznie wykraczających poza ramy środowiskowe czy schemat fabularny – a stopień intertekstualności sprawia, że książka niejednokrotnie traci powieściowy charakter na rzecz eseju.

Wiele miejsca Nunez poświęca dygresjom poświęconym literaturze i pisarstwu, szkicując obraz literackiego rzemiosła ukazujący pisanie w przeróżnych wymiarach: jako pasję, terapię, pracę, powołanie, misję czy obsesję. Lekkość i łatwość, z jaką przychodzi to autorce, czyni z lektury fascynującą podróż przez epoki, style, gatunki. Czuć, że Nunez jest niekwestionowaną ekspertką w tej dziedzinie – śledzenie jej dyskursu, naszpikowanego anegdotami i licznymi cytatami oraz opatrzonego błyskotliwymi komentarzami, to ogromna przyjemność (również za sprawą przekładu Dobromiły Jankowskiej).

Wiele dzieje się również na innych poziomach. Nunez pisze o oswajaniu (nie mylić z afirmacją) samotności; o mechanizmach obrony przed bólem – spowodowanym utratą, niespełnieniem, brakiem wzajemności – poprzez wzniesienie muru tak grubego, że rozpoznanie własnych uczuć staje się niemożliwe; wreszcie o procesie ostatecznego odzyskiwania dostępu do swoich przeżyć, o samopoznaniu. Doświadczenie żałoby doskonale oddaje oszczędna narracja (rzeczowy ton, powściągliwość w operowaniu środkami wyrazu), sprawiająca wrażenie rozmyślnie przyjętego sposobu trzymania rozpaczy na wodzy – jak gdyby wszelkie odstępstwo, emocjonalne nacechowanie języka, zbytnia czułość (która jednak wciąż się narratorce wymyka i wybrzmiewa pomiędzy wierszami), miały stać się wyłomem, przez który wyleje się cały tłumiony smutek i żal – co zresztą finalnie się dzieje.

W przeciwieństwie do literackiego, nie urzekł mnie „zwierzęcy” wątek – mimo (a może właśnie z tej przyczyny) że realia psiej niedołężności i odchodzenia oraz dylematy i decyzje z tym związane znam z autopsji lepiej, niż bym chciała. Znacznie bardziej poruszyło mnie kryjące się za nim pytanie: co zrobić z nadmiarem uczuć i emocji, tęsknotą, która – niczym wielgachny dog arlekin w ciasnocie maleńkiego mieszkania – wiecznie zawadza, wypełnia przestrzeń, zmusza do przemeblowania, poszukiwania przestrzeni i pojemności, burzy porządek, rujnuje spokój i nie daje się upchnąć w kącie i zapomnieć? Odpowiedz brzmi: przyzwyczaić się. Oswoić. Nic więcej nie można zrobić.

„Przyjaciel”, Sigrid Nunez, przekład Dobromiły Jankowskiej, Wydawnictwo Pauza, 2019

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *